Bode Miller wygrał we francuskim Chamonix superkombinację zaliczaną do alpejskiego Pucharu Świata, odnosząc 29. zwycięstwo w karierze. 30-letni Amerykanin został liderem klasyfikacji generalnej, wyprzedzając Austriaka Benjamina Raicha.
Miller, mistrz świata w kombinacji z Sankt Moritz (2003), po raz czwarty wygrał zawody Pucharu Świata w tej konkurencji. Pierwsze zwycięstwo odniósł w niej właśnie w Chamonix w 2004 roku. Wtedy też był najlepszy w Kitzbuehel, gdzie powtórzył ten wynik przed tygodniem.
Poza tym Amerykanin, który w sezonie 2004/05 triumfował w klasyfikacji generalnej PŚ, zwyciężał także w: slalomie gigancie – dziewięć razy, zjeździe – sześć oraz w supergigancie i slalomie – po pięć.
W niedzielnych zawodach, składających się ze skróconego zjazdu i jednego przejazdu slalomu, Miller uzyskał łączny czas 2.34,58. Wyprzedził o 0,45 s od Chorwata Ivicę Kostelica oraz o 1,34 s Austriaka Rainera Schoenfeldera.
Spore rozczarowanie przeżył w Chamonix Raich, który w przedpołudniowym zjeździe zajął dopiero 35. miejsce, a po slalomie przesunął się na 18. pozycję. Ten wynik kosztował go utratę pozycji lidera klasyfikacji generalnej PŚ na rzecz Millera.
Amerykanin powiększył swój dorobek do 967 punktów, a Raich ma ich 905. Na trzecie miejsce, z drugiego, spadł Didier Cuche – 878. Szwajcar był drugi po zjeździe, ale rywalizację zakończył ostatecznie na 27. pozycji.
Miller jest też zdecydowanym liderem walki o małą Kryształową Kulę w superkombinacji, bowiem w czterech startach zgromadził 310 punktów. Jednak wszystko rozstrzygnie się dopiero w Val d’Isere, bowiem drugi w klasyfikacji PŚ Francuz Jean-Baptiste Grange (szósty w Chamonix) ma w dorobku 220 pkt.
Grange jest uważany za faworyta zaplanowanych na przyszły weekend zawodów w Val d’Isere i na pewno będzie chciał wygrać przed własna publicznością, dlatego wiele będzie zależeć od tego czy Miller będzie tam wystarczająco skoncentrowany, by nie wypaść z trasy slalomu.